Jak bardzo „polskie” są polskie spółki z o.o.?

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością to zdecydowanie jedna z najpopularniejszych form organizacyjno-prawnych działalności gospodarczej. Dość bezpieczna dla wspólników, niewymagająca dużych nakładów i relatywnie prosta w tworzeniu (zwłaszcza od kiedy jest to możliwe przy pomocy portalu S24 Ministerstwa Sprawiedliwości). Umożliwia łatwe zbywanie udziałów na rzecz osób trzecich i pozyskiwanie w ten sposób inwestorów, którzy mogą wesprzeć nasz pomysł biznesowy.

Spółki z o.o. tworzy w nas również bardzo wielu cudzoziemców, czemu sprzyja przepis art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych i innych osób zagranicznych w obrocie gospodarczym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (t.j. Dz. U. z 2025 r. poz. 89). Również z tego powodu

nie należy do rzadkości sytuacja, w której do rozporządzenia udziałami
spółki założonej i działającej w Polsce dochodzi w innym państwie.

Czy to w ogóle jest możliwe? Przecież spółka powinna mieć (i w zasadzie również utrzymywać po założeniu) siedzibę w Polsce. Wydaje się więc logiczne, że wszystkie istotne zdarzenia związane z jej rozwojem i transakcjami udziałami powinny mieć miejsce u nas w kraju.

Międzynarodowe prawo spółek

Wbrew pozorom, utworzenie biznesu w jednym kraju wcale nie oznacza, że musi on być zamknięty w jego granicach. Dynamicznie rozwija się gałąź prawa określana jako „międzynarodowe prawo spółek„. Obejmuje ona zarówno tzw. normy kolizyjne, jak i merytoryczne dotyczące tworzenia wehikułów inwestycyjnych przeznaczonych do funkcjonowania w obrocie gospodarczym na różnych rynkach. Chodzi tu o uregulowania:

  • rozstrzygające o właściwości prawa dla spółek i innych gospodarczych jednostek organizacyjnych (jak np. fundacje rodzinne);
  • transgranicznego przeniesienia siedziby;
  • międzynarodowych fuzji i przejęć;
  • tworzenia przedstawicielstw i oddziałów za granicą.

W warunkach polskich centralne znaczenie dla spółek i innych podmiotów gospodarczych ma art. 17 ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. – Prawo prywatne międzynarodowe (Dz. U. z 2023 r. poz. 503). Stanowi się w nim, że

osoba prawna podlega prawu państwa,
w którym ma siedzibę.

Jednak według norm kolizyjnych prawa tego państwa może nastąpić odesłanie zwrotne lub dalsze do prawa państwa, według którego osoba prawna została utworzona (art. 17 ust. 2 PPM).

Rozporządzanie prawami udziałowymi w spółkach z o.o.

Udziały w spółce z o.o. przedstawiają często bardzo dużą wartość majątkową. Zgodnie z art. 180 § 1 ustawy z dnia 15 września 2000 r. – Kodeks spółek handlowych (t.j. Dz. U. z 2024 r. poz. 18 z późn. zm.):

Zbycie udziału, jego części lub ułamkowej części udziału
oraz jego zastawienie powinno być dokonane w formie pisemnej
z podpisami notarialnie poświadczonymi.

Właśnie ten ostatni fragment przepisu może budzić sporo wątpliwości. Co właściwie oznacza „notarialne poświadczenie”? Czy chodzi tylko o czynność notariusza polskiego? Czy może to być notariusz zagraniczny?

Wskazana kwestia budzi niemało praktycznych wątpliwości. W skrajnym wariancie interpretacyjnym (jednak podzielanym przez niewielu przedstawicieli doktryny), poświadczyć podpisy może tylko notariusz polski. Inaczej umowa byłaby nieważna ze względu na niezachowanie formy. Niektórzy (S. Sołtysiński) sądzą wręcz, że art. 180 § 1 KSH stanowi „przepis wymuszający swoje zastosowanie”, musi być więc stosowany bez oglądania się na normy prawa kolizyjnego. Jest to jednak pogląd niepraktyczny – i coraz bardziej odosobniony.

Wariant pośredni głosi, że jeżeli notariusz zagraniczny pełni taką rolę jak w Polsce (dotyczy to tzw. notariatu łacińskiego), to również i on może podpisy skutecznie poświadczyć. Zachodzi tutaj bowiem tzw. substytucja formy.

A co jeśli notariusza w danym państwie… nie znajdziemy?

Wbrew pozorom jednak są i takie państwa, gdzie notariat nie działa. Modelowy przykład stanowią Stany Zjednoczone: tamtejszy notary public nie musi wcale być prawnikiem i nie sporządza żadnych aktów notarialnych. Natomiast poświadcza podpisy pod dokumentami – i to jest istota jego funkcji.

W praktyce naszej Kancelarii obsługiwaliśmy klienta, któremu zdarzyło się sprzedać udziały w polskiej spółce w jednym z amerykańskich stanów. I z powodzeniem przekonaliśmy sąd rejestrowy, że transakcja udziałami została przeprowadzona w sposób ważny!

Ratio legis art. 180 § 1 KSH jest weryfikacja tożsamości osób dokonujących obrotu prawami udziałowymi. Przy takim założeniu nie ma potrzeby „wylewania dziecka z kąpielą” i żądania, aby poświadczenia podpisów dokonał notariusz polski lub jego ścisły odpowiednik. Ważne, aby była to osoba zaufania publicznego, upoważniona przez władze publiczne, wyposażona przez prawo lokalne w odpowiednie instrumentarium i odpowiedzialna za sprawdzenie, kto sprzedaje, darowuje czy zastawia udział – oraz na czyją rzecz.